Szukaj

Jestem Mamą – wszystko wiem najlepiej

Marta, 22 wrzesień 2020
Jestem Mamą – wszystko wiem najlepiej

Jestem Mamą – wszystko wiem najlepiej

Dzisiaj chcę przekazać Wam coś szczególnego. Dawno już z tym zamiarem nosiłam się, aż w końcu zdecydowałam, dlaczego nie? Wielu mamom wydaje się, że skoro „jestem mamą, to wszystko wiem najlepiej” i (w domyśle) „będę pouczać resztę macierzyńskiego świata”.

Dlaczego niektóre matki to robią?

Zdarzyło Ci się kiedyś dać „dobrą” radę innej mamie? Ja, choć bardzo pilnuję się, pewnie też kiedyś to zrobiłam, czego szczerze żałuję. Ale prawda jest taka, że żadna, ale to żadna matka, tym bardziej ta, która dopiero się nią stała (taka kobieta może być wyjątkowo zagubiona i walczy w tym momencie z wieloma trudnościami, od tych fizycznych, po psychiczne, bo szalejące hormony potrafią dać się we znaki) tych rad nie potrzebuje. Mówię tu oczywiście o radach, ale nie stawiam ich na równi z opowiadaniami między matkami typu „a u nas moja córka/syn..”. Opowieść bez oceniania i porównywania. To jest okej.

Wracając to słynnych macierzyńskich rad, jakimi wiele kobiet raczy siebie nawzajem, choć zupełnie nie rozumiem, dlaczego. Przecież to właśnie my matki powinnyśmy rozumieć to, jak potrafi to być krzywdzące i jakie wątpliwości zasiać w matczynej głowie, jak nikt inny. Każda z nas przeszła tak wiele. Od trudności bycia ciężarną, po nierzadko ciężkie historie porodowe i wreszcie niełatwe wychowanie maleństwa. Skoro, więc przechodzimy przez to razem, to, dlaczego brakuje nam na tyle empatii, by czasami po prostu okazać wsparcie i nie oceniać?

Chyba każda matka usłyszała kiedyś, że powinna coś zrobić inaczej (w domyśle lepiej). Prawda jest jednak taka, że to, jaką drogę obierzemy, jako matki – będzie najlepsze dla naszego dziecka. Bo któż inny, jak nie my same, najlepiej zajmiemy się naszym dzieckiem? Czy któraś matka, chce źle dla swojej pociechy? Pewnie, że nie. Zamiast mówić, że matka powinna przestać nosić na rękach swoje dziecko, gdy płacze, bo inaczej przyzwyczai się i wtedy będzie jej już zawsze ciężko, powinno mówić się, że to wspaniale widzieć, że reaguje na potrzebę bliskości i dzięki temu jej dziecko będzie wiedziało, że jest kochane, zawsze może poprosić o przytulenie. Tak samo w przypadku rad dotyczących karmienia. Czy nie lepiej, jeśli decyzję karmienia piersią, czy karmienia mlekiem w proszku, będzie decyzją samej matki? To w końcu jej piersi, prawda?

Słuchajcie, ja też jestem mamą, która ma swoje przyzwyczajenia, szczególne upodobania względem wychowania swojego dziecka, wiele czytam na ten temat, a są to tematy szczególnie związane z macierzyństwem bliskości, i jeśli widzę, że druga mama zdecydowała się na inne wychowanie swojego dziecka (w jakimkolwiek temacie), to zwyczajnie szanuję to i nie neguję jej za to. Jesteśmy pokoleniem mam, które zaczynają zwracać uwagę właśnie na takie podejście do siebie nawzajem, że wierzę, iż zasiewa to ziarno wzajemnej akceptacji, które raz zasiane na pewno nie zginie. Dlatego tak ważne wydało mi się napisanie tego artykułu. Być może któraś z Was czytając te słowa, pomyśli sobie, że nie chce drugiej matce czynić słowem tego, co czyniono jej samej, a co uczyniło tak wiele zwątpienia na jej matczynej drodze.

M.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów